Rano, wieczór, we dnie, w noc
Chodzi za mną wielki duch
Jakby zrywał ze mnie szmaty
Jakby w miękki wijąc koc
Duch to ciepły
Czuję zawsze, gdy drzwi trzasną w przestrzeń
Gdy strach nęka, spłyną łezki
Zada pytań szpulę
On to wiele przeżyć musiał !
Razem z duchem
Mam wrażenie
Radością – szpaler cierpień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz