O lądy najdziksze!
Najdalsze zakątki!
W cierpliwość zamknięte
Jak zielony groch w strąki
Na otwarcie, na spełnienie
Jak krakersy na schrupanie.
A z kim zawrzeć alians miły
By spełniło się marzenie?
Dość już myśli – pora działać!
Furia ognista zaczyna mną władać
Czas konia dosiąść ciasno
I gnać za lokomotywą
Niczym królowie za jasną gwiazdą
Doganiam galopem
Kłęby kurzu odłogiem
Wytaczam spod kopyt
Lecz nagle spowalnia
Hamuje, dźwięczy skowyt
I wpadam do wagonu
Gdzie dym się unosi
Zasiadam do stołu
Lecz nie śmiem przeprosić
Wykładam trzydzieści kart
Zabójczym wzrokiem
Lituje się zgraja
Czekają bym grał
Ciarki przechodzą
Naprzeciwko gangsta-rasta
Schlane mordy, przemęczone
Zdarte karty w preferansach.
O lądy najdziksze!
Wiatrem pędzone
Co ja tu robię?
Marzenie spełnione
Przez pomysł szalony
Na suchym stepie
O życie walczyłem
W rewanżach karcianych
O lądy najdalsze
Cierpliwie czekane
Wrócę to jeszcze
Gdy przy życiu ostanę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz